sobota, 7 sierpnia 2010

...

tak naprawdę nigdy nie miałam prawdziwego przyjaciela. "kto przyjacielem nie jest, nigdy nim nie był". kilka postów temu pisałam, że spieprzyłam "przyjaźń". nie, to nie ja. ta "przyjaźń" cała była sztuczna, była zakłamana i fałszywa, jak osoba, którą "przyjaciółką" nazywałam. nie powinnam tego pisać tutaj, i na tej osobie się "wyżywać", jak ona na mnie na publicznym portalu, ale osobiście mało mnie to obchodzi. teraz, na słowo "przyjaciel" będę uważać najbardziej. szybko, żadnej osoby, tak nie nazwę. wolę samotność niż fałszywość. i teoretycznie teraz jest mi o wiele lepiej niż wcześniej.

Pozdrawiam.