czwartek, 13 maja 2010

...

nic tak nie cieszy, jak jeden mały uśmiech od osoby, na której ci zależy. mimo, że jest strasznie źle, na mojej twarzy czasami pojawia się uśmiech. uśmiech wywołany zapomnieniem o cierpieniu. potem powraca ból, który daje mi do zrozumienia, że to jednak nie serce miało racje. czasami zapominam, czym tak naprawdę jest szczęście. jak ono wygląda, po co istnieje. stan 'zakochania' przechodzą wszyscy. jednak ja nie jestem 'wszyscy' i nie mam na imię 'każdy'. czemu nie wszyscy muszą to zrozumieć? czasami nie da się pomóc, ale częściej nie chce się pomóc, a nawet zrozumieć...

Pozdrawiam...